Aforyzmy i kalambury Raymonda Queneau

Tak, tak, my, szaradziści, uwielbiamy aforyzmy, zręczne maksymy, bon moty, efektowne gry słów, homonimy czy też homofony. W rozwiązaniach krzyżówek i jolek często występują „myśli nieuczesane” S.J. Leca, surrealistyczne spostrzeżenia Ramóna Gómeza de la Serny, maksymy Tadeusza Fangrata, J.I. Sztaudyngera. Co jakiś czas będziemy dzielić się z Wami takimi perełkami.

Dziś przedstawiamy kilka kalamburów „autorstwa” Raymonda Queneau, francuskiego pisarza i poety, awangardzisty. Bardzo ciekawa to postać. Pan Raymond był współzałożycielem grupy literackiej OuLiPo, która stawiała sobie za cel łamać utarte schematy, tworząc dzieła oparte np. o zasady matematyki albo o inne narzucone reguły. Raymond Queneau wymyślił na przykład urządzenie do układania sonetów (!), co fantastycznie opisał w swym zbiorze „Sto tysięcy miliardów wierszy”, prezentując część utworzonych w ten sposób utworów. Może kiedyś będzie okazja napisać na ten temat nieco więcej.

Cytowane na ilustracji aforyzmy pochodzą z powieści „Dzieła zebrane Sally Mary”, a ściślej z jej końcowej części, zatytułowanej „Sally coraz intymniej”. Dlaczego zapisaliśmy „autorstwo” w cudzysłowie? Bo autorem przekładów jest Jan Gondowicz, a kto próbował kiedykolwiek tłumaczyć obcojęzyczne gry słów na język polski, ten wie jak karkołomna to sztuka, i jak trzeba po prostu tworzyć niektóre zwroty na nowo, by choć odrobinę oddać brzmienie czy zamysł oryginału. Tym bardziej należy docenić doskonałe efekty pracy tłumacza. Wybraliśmy tylko kilka propozycji – w książce jest ich dużo więcej, w większości bardzo frywolnych, z podtekstami erotycznymi. Miłej lektury!