Łżykwiat, strąpacz, świętomichalski, zok – a cóż to takiego? Zapraszamy na przegląd polskich nazw miesięcy – zarówno tych współczesnych, jak również staropolskich, już zapomnianych. Przedstawiliśmy je na graficzce.

Wszystkie nazwy mają swój źródłosłów, zobaczmy zatem, skąd się wzięły:
Styczeń, tyczeń – od tyk, które sporządzano; ledzień od lodu; luty – srogi.
Luty – srogi, mroźny; sieczeń i strąpacz, bo drogi strzępił i szronem ścinał; gromnicznik od święta NMP Gromnicznej; występowała także nazwa mięsopustnik, od postu.
Marzec – z łac. Martius, czyli poświęcony bogowi Marsowi; brzezień.
Kwiecień – dębień lub łżykwiat, od kwiatów wywabianych przedwcześnie z ziemi ciepłem promieni słonecznych.
Maj – z łac. Maius, ku czci Mai, matki Merkurego.
Czerwiec, czyrwień – od owada czyrwia (albo czyrwca), którego poczwarki w tym czasie zbierano, lub też od czerwia pszczelego; zok to staropolski konik polny; ugornik.
Lipiec, lipień – od podbierania barci lub kwitnięcia lipy.
Sierpień – od sierpa żniwnego.
Wrzesień – od wrzosu; świętomichalski – od św. Michała; pajęcznik – od babiego lata.
Październik – od paździerzy (odpadków lnu lub konopi); winnik – od winobrania (z tradycji niemieckiej).
Listopad – od listu (tj. liścia), który wówczas opada.
Grudzień – od grudy zamarzniętej ziemi; prosień – być może od prosa lub od proszenia (czyli modłów), albo od prosięcia bitego na święta; godnik – od Godów, tj. Bożego Narodzenia.
U Słowian miesiące oznaczały pierwotnie okresy o nierównej długości, związane z zajęciami gospodarskimi, stanem przyrody, rolnictwem czy nawet już świętami kościelnymi. Podziały te były i w czasie, i w nazwach chwiejne. Po przyjęciu chrześcijaństwa, gdy Kościół narzucił kalendarz juliański z podziałem na 12 miesięcy, Polacy, podobnie jak Czesi, zastępowali nazwy łacińskie rodzimymi w sposób dość bezładny i różny w różnych okolicach. Polskie nazwy miesięcy pojawiają się w źródłach dopiero pod koniec XIV w.
